Planujesz wycieczkę do Lizbony albo po prostu tęsknisz za autentycznym smakiem Portugalii? Mam dla Ciebie wiadomość, która elektryzuje lokalnych smakoszy: Henrique Sá Pessoa, szef nagrodzony dwiema gwiazdkami Michelin, właśnie otworzył na nowo swój punkt w słynnym Time Out Market. To koniec z kompromisami między "szybko" a "pysznie".
Dlaczego to miejsce omija większość turystów?
Wielu odwiedzających Mercado da Ribeira wpada w pułapkę pierwszego lepszego stoiska, tracąc szansę na dania od mistrza w cenie burgera z sieciówki. W mojej praktyce rzadko zdarza się, by szef tej klasy oferował pełne menu dnia za jedyne 12,50 euro. To mniej więcej tyle, ile zapłacisz za zestaw w popularnych warszawskich food hallach, a różnica w jakości jest kolosalna.
Co warto zamówić, żeby poczuć różnicę?
Menu jest sprytne – łączy portugalską klasykę z nowoczesnym sznytem. Bywałem w wielu miejscach, ale te połączenia wygrywają prostotą:

- Bifana z czarnej świni: Zapomnij o gumowatym mięsie, to wersja premium z autorskim sosem.
- Smażone mątwy w bułce Bolo do Caco: Kultowy chleb z Madery spotyka się z majonezem kolendrowym.
- Pieczony kalafior z hummusem: Opcja dla tych, którzy chcą odpocząć od mięsa, ale oczekują głębokiego smaku.
- Mus czekoladowy z oliwą i solą: Brzmi dziwnie? To najlepszy sposób, by wydobyć szlachetność kakao.
Sprytny patent na każdy dzień tygodnia
Szef Sá Pessoa wprowadził system, który uwielbiam: każdy dzień tygodnia to inny portugalski klasyk. Jeśli trafisz tam w poniedziałek, zjesz tradycyjną alheirę z jajkiem sadzonym. W czwartek króluje arroz de pato, czyli aromatyczny ryż z kaczką. To najtańszy sposób na zjedzenie obiadu przygotowanego według standardów fine dining.
Warto zwrócić uwagę na detal: nawet proste batatas bravas czy krokiety z szynką smakują tu inaczej niż w turystycznych pułapkach na głównej ulicy. Czuć, że za przepisem stoi ktoś, kto na co dzień zarządza kuchnią z najwyższej światowej półki.
A co jeśli szukasz czegoś luksusowego?
Być może słyszałeś o jego nowym projekcie w Páteo Bagatela. Tam sprawa wygląda inaczej – menu degustacyjne "Costa a Costa" kosztuje 220 euro. Ale czy warto przepłacać, gdy w Time Out Market masz dostęp do tej samej filozofii smaku bez konieczności rezerwacji z miesięcznym wyprzedzeniem? Moim zdaniem, bistro w hali to obecnie najlepszy "hack" na luksusowe jedzenie w przystępnej cenie.
A Ty, co wybierasz w podróży: sprawdzone luksusowe restauracje czy gwarne hale targowe z autentycznym jedzeniem? Daj znać w komentarzu!