Wielu rodziców toczy codzienną walkę o każdy listek szpinaku czy kawałek papryki na talerzu swojego dziecka. Znam to z własnego doświadczenia – próby przemycenia zdrowych składników często kończą się fiaskiem i wybrzydzaniem. Istnieje jednak sposób, by zamienić znienawidzone warzywa w ulubiony obiad.

Okazuje się, że kluczem jest odpowiednia forma podania. Dietetyczka Teresa Valadar pokazała niedawno patent na lasanię, która nie tylko zawiera solidną porcję witamin, ale przede wszystkim smakuje dzieciom. Co najważniejsze, nie spędzisz w kuchni całego popołudnia.

Dlaczego ta wersja zmienia zasady gry?

Większość z nas kojarzy lasanię z ciężkim, tłustym sosem beszamelowym i dużą ilością mięsa. To danie w wydaniu dietetycznym bazuje na tuńczyku i mieszance warzyw, dzięki czemu jest lekkostrawne, a przy tym sycące. Jedna porcja to około 490 kcal, co jest świetnym wynikiem przy tak wysokiej zawartości białka (ponad 36g).

Sposób na danie, które przekona każde dziecko do jedzenia warzyw - image 1

Co przygotować?

  • 3 płaty makaronu do lasanii
  • 2 puszki tuńczyka w sosie własnym (dobrze odsączone)
  • Warzywa: 1/4 czerwonej papryki, 1/4 zielonej papryki, pół opakowania pieczarek, 1 por
  • Dodatki: oliwa, sól, pieprz, czosnek w proszku
  • Sos: opakowanie śmietanki sojowej light i 4 łyżki przecieru pomidorowego
  • Posypka: 2 garści mozzarelli light

Jak to szybko przygotować?

Przygotowanie jest banalnie proste. Najpierw podsmażam na patelni pokrojone warzywa – pieczarki, pora i paprykę. Gdy zmiękną, dorzucam tuńczyka i zalewam wszystko "sosem" ze śmietanki i pomidorów. Doprawiam do smaku, a następnie przekładam warstwami w naczyniu żaroodpornym: farsz, makaron, ser. Powtarzam, aż zabraknie składników i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180ºC na 40 minut.

Jeśli jednak Twoje dzieci absolutnie nie wyobrażają sobie obiadu bez mięsa, zawsze możesz skorzystać z klasycznej wersji z mieloną wołowiną i odrobiną szynki, która doda daniu wyrazistego aromatu. W tym wariancie warto jednak pamiętać, by mięso było chude, a sos bazował na domowej passacie bez zbędnych wypełniaczy.

A jak wyglądają Wasze sposoby na "ukrycie" warzyw w diecie najmłodszych? Może macie swój autorski patent, który zawsze ratuje sytuację, gdy w lodówce zostały tylko końcówki produktów?