Kwiecień i maj to okres, w którym nasze kosmetyczki domagają się prawdziwej rewolucji. Wraz z nadejściem cieplejszych dni, ciężkie formuły ustępują miejsca lekkości, a klasyka lat 2010. niespodziewanie wraca na pierwsze strony gazet.
Jeśli zastanawiasz się, który produkt faktycznie warto przetestować, przygotowałam zestawienie nowości, które nie są tylko marketingowym szumem. Sprawdziłam, co warto dodać do swojej listy zakupów, zanim zniknie z półek w popularnych drogeriach w Polsce.
Wielki powrót nostalgii: Urban Decay Naked
To nie pomyłka – kultowa paleta Naked, która zdefiniowała makijaż całej generacji millenialsów, wraca w wielkim stylu. Dla wielu to powrót do czasów, gdy neutralne odcienie były absolutną podstawą każdej kosmetyczki.
- Doskonała pigmentacja, która nie blednie w ciągu dnia.
- Idealny wybór dla osób ceniących naturalny efekt „no make-up”.
- Uniwersalność, której brakuje wielu nowoczesnym produktom.
Rare Beauty i nowa jakość bazy pod makijaż
Selena Gomez ponownie udowadnia, że jej marka Rare Beauty to nie tylko ładne opakowania. Ich nowa baza to prawdziwy game-changer, jeśli szukasz produktu, który jednocześnie wygładza cerę i przedłuża trwałość podkładu.

W mojej praktyce zauważyłam, że wiele osób nakłada zbyt dużo produktu, przez co makijaż "waży się" po kilku godzinach. Kluczem jest cienka warstwa wklepana opuszkami palców w strefę T.
Zapachy na sezon wiosenno-letni
Kiedy temperatura rośnie, odstawiam ciężkie, korzenne perfumy na rzecz świeżości. W tym sezonie moją uwagę przykuły dwie nowości:
- Hermès Un Jardin sous la Mer – to jak spacer brzegiem morza w butelce. Idealny na majowe upały.
- Yves Rocher Eaux Fraîches – propozycja dla fanów natury, zawierająca 98% składników pochodzenia naturalnego.
Jak oszczędzić, nie tracąc na jakości?
Nie każda nowość musi kosztować fortunę. Jeśli szukasz świetnej jakości w przystępnej cenie, marki takie jak Essence czy Catrice przygotowały w tym sezonie kilka hitów, które jakością dorównują produktom z wyższej półki cenowej, dostępnym w Sephora czy Perfumes & Companhia.
Moja rada: przetestuj bazę pod cienie z drogerii – często okazuje się, że ta za kilkanaście złotych utrzymuje makijaż równie dobrze, co produkt luksusowy.
A jakie kosmetyczne odkrycie było Twoim ulubionym w ostatnich miesiącach? Czy wracasz do starych klasyków, czy wolisz testować tylko najnowsze trendy? Daj znać w komentarzu!