Jeszcze kilka miesięcy temu każdy z nas miał w karcie przeglądarki otwarte przepisy na słynną czekoladę z Dubaju. Zielony krem pistacjowy i chrupiące ciasto kadaif opanowały media społecznościowe, stając się niekwestionowanym królem słodyczy. Jednak w branży deserowych trendów nic nie trwa wiecznie, a na horyzoncie pojawił się nowy gracz, który ma szansę zdetronizować dotychczasowego lidera.
Marka Lindt wprowadziła właśnie do sprzedaży Tokyo Style Chocolate i wszystko wskazuje na to, że to on będzie nowym obiektem pożądania w naszych koszykach z zakupami. Czy to koniec mody na pistacjowe nadzienie?
Matcha i truskawki zamiast pistacji
W przeciwieństwie do ciężkiej, orzechowej czekolady z Dubaju, propozycja w stylu tokijskim stawia na zupełnie inne doznania. Zamiast tłustego kremu, czeka nas lekkość japońskich inspiracji. Co dokładnie znajdziemy w środku?

- Ceremonialna matcha: Intensywny smak zielonej herbaty, który nadaje całości głębi.
- Truskawka: Odpowiada za owocową świeżość i lekko kwaskowaty akcent.
- Ryż genmai: Zapewnia charakterystyczne "chrupnięcie", które zastępuje znane nam dotąd kadaif.
Całość opiera się na bazie delikatnej białej czekolady, która spaja te nietypowe składniki w jedną, przemyślaną kompozycję.
Czy to kolejny "viral", czy coś więcej?
Zjawisko czekolady z Dubaju czy wspomnianego wcześniej Angel Hair nauczyło nas, że internet kocha to, co wygląda efektownie na wideo. Pytanie brzmi: czy Tokyo Style Chocolate to tylko fotogeniczny gadżet? Po pierwszych recenzjach widać, że Lindt celuje w konkretnych odbiorców – tych, którzy szukają w słodyczach rytuału, a nie tylko szybkiego skoku cukru we krwi.
Jeśli zdarzyło Ci się już spróbować tego połączenia, daj znać w komentarzu: czy matcha z truskawką jest w stanie wygrać z kultową pistacją, czy to tylko chwilowa egzotyczna ciekawostka?