Kiedy myślimy o pokazach mody, zwykle widzimy czerwone dywany i błysk fleszy. Jednak to, co wydarzyło się właśnie podczas ModaLisboa w Lizbonie, kompletnie zmienia zasady gry. Projektantka Lidija Kolovrat pokazała coś, co zmusza do myślenia o garderobie w zupełnie inny sposób.

Obserwując najnowsze trendy, zauważyłem, że moda przestaje być tylko ubraniem, a staje się rodzajem manifestu. Kolovrat, która od 35 lat tworzy w Portugalii, postawiła na mocną metaforę nasiona, które musi pęknąć, aby wypuścić życie. To nie jest zwykła estetyka — to instrukcja przetrwania w dzisiejszych czasach.

Metafora, która zmienia podejście do stylu

Motywem przewodnim kolekcji zatytułowanej „Nasiona muszą pęknąć, by rosnąć” jest zmiana. Wiele osób boi się wyjść poza schemat w swojej szafie, ale projektantka udowadnia, że dyskomfort jest początkiem czegoś lepszego. W dobie fast fashion, autorskie podejście Kolovrat to powiew świeżości.

Dlaczego znani projektanci każą nam teraz „pękać” jak nasiona - image 1

  • Detale mają znaczenie: Nasiona pojawiały się nie tylko jako nadruki, ale też jako unikalne broszki.
  • Forma prezentacji: Modele nie tylko chodzili po wybiegu — niektórzy stali nieruchomo w przestrzeni muzeum, pozwalając widzom niemal dotknąć rzemiosła.
  • Lokalizacja: Centrum Sztuki Współczesnej (CAM) nadało całości powagi, której brakuje komercyjnym galeriom handlowym.

Jak przenieść ten trend do własnej szafy?

Nie musisz od razu kupować ubrań od projektantów, by poczuć ten klimat. Być może to najlepszy moment, by „złamać” swój dotychczasowy wizerunek. W moich rozmowach ze stylistami często pojawia się rada, by raz w tygodniu założyć coś, co wydaje nam się zbyt odważne. To właśnie to „pęknięcie”, o którym mówi Kolovrat.

Warto zwrócić uwagę na lokalne sklepy typu pop-up. W Warszawie czy Krakowie coraz częściej pojawiają się miejsca, gdzie polscy twórcy, podobnie jak ci w Lizbonie, oferują design dostępny bezpośrednio dla publiczności. To tam znajdziesz rzeczy, które niosą ze sobą historię, a nie tylko metkę.

To dopiero początek modowego święta

ModaLisboa to nie tylko jeden pokaz. To również ogromna przestrzeń zwana Pop-Up Store, gdzie można spotkać twórców twarzą w twarz. Być może to właśnie bezpośredni kontakt z autorem jest tym, czego brakuje nam w cyfrowym świecie? Ale jest pewien haczyk: większość najważniejszych pokazów jest dostępna tylko na zaproszenie, co buduje wokół nich aurę niezwykłej tajemniczości.

A Ty, kiedy ostatnio odważyłeś się na „pęknięcie” w swoim stylu i zmianę czegoś, co wydawało się nienaruszalne? Czekam na Twoje opinie w komentarzach!