Kiedy kobieta zaczyna unikać intymności, partnerzy często szukają winy w wygasłym uczuciu lub stresie w pracy. Tymczasem prawda może być ukryta znacznie głębiej – w ciele, które bez wiedzy właścicielki stawia "mur". To zjawisko dotyka wielu Polek, a mimo to wciąż rzadko o nim rozmawiamy przy kawie czy w gabinecie lekarskim.
W swojej praktyce redakcyjnej często spotykam się z historiami kobiet, które przez lata żyły w przekonaniu, że "taka ich uroda" lub że seks po prostu musi boleć. Nic bardziej mylnego. Jeśli każda próba zbliżenia kończy się dyskomfortem, prawdopodobnie masz do czynienia z konkretnym stanem medycznym, a nie z blokadą w głowie.
Waginizm, czyli mięśnie, które mówią "nie"
Waginizm to nic innego jak mimowolny skurcz mięśni dna miednicy. Działa to trochę jak mrugnięcie powieką, gdy coś leci w stronę oka – ciało chroni się przed potencjalnym bólem, zanim zdążysz o tym pomyśleć. Co ciekawe, problem ten może dotyczyć nawet osób, które bardzo chcą zbliżenia.
Eksperci, w tym Isabel Hermenegildo z Portugalskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej, podkreślają, że jest to złożona relacja między ciałem a psychiką. W Polsce statystyki mogą być niedoszacowane, bo wstyd wciąż wygrywa z potrzebą zdrowia.
Dlaczego organizm reaguje w ten sposób?
Przyczyny rzadko są jednowymiarowe. Zazwyczaj to koktajl czynników fizycznych i emocjonalnych:

- Nawracające infekcje: Ciało zapamiętuje ból i reaguje skurczem "na zapas".
- Surowa edukacja: Przekonanie, że seksualność jest czymś złym lub brudnym.
- Lęk przed bólem: Często spotykany u młodych kobiet przed pierwszym razem.
- Zmiany hormonalne: Niedobory estrogenu, na przykład po porodzie lub w trakcie menopauzy.
Jak odróżnić typy tej dolegliwości?
Warto wiedzieć, że waginizm niejedno ma imię. Istnieje postać pierwotna, gdy penetracja nigdy nie była możliwa, oraz wtórna – pojawiająca się nagle po latach udanego pożycia, np. na skutek traumy lub zabiegu operacyjnego.
Pamiętam rozmowę z kobietą, u której problem pojawił się dopiero po trzecim dziecku. Myślała, że to depresja, a okazało się, że to reakcja fizjologiczna na blizny poepizjotomijne. Diagnoza zmieniła jej życie.
Moja rada: Sprawdź to bez presji
Jeśli czujesz, że ten problem Cię dotyczy, nie szukaj "cudownych leków" na forach internetowych. Skuteczna terapia to proces wielotorowy. Oto co realnie pomaga:
- Wizyta u fizjoterapeuty uroginekologicznego – to specjaliści, którzy potrafią "nauczyć" mięśnie relaksu.
- Psychoterapia poznawczo-behawioralna, która pozwala oswoić lęk.
- Stosowanie progresywnych dylatatorów w domowym zaciszu, bez pośpiechu i oceniania.
I teraz najważniejsze: partner powinien być częścią tego procesu. Wspólna praca nad problemem zdejmuje ciężar z barków kobiety i buduje nową, głębszą bliskość, która nie opiera się tylko na technice, ale na zrozumieniu.
A Wy spotkałyście się kiedyś z terminem waginizmu w gabinecie ginekologicznym, czy to wciąż temat, o którym lekarze wolą milczeć?