Wydawanie połowy pensji na markowe perfumy przestaje mieć sens, gdy znasz jeden prosty trik zakupowy. Zauważyłam, że coraz więcej osób w Polsce zamiast do luksusowych drogerii, zagląda do niepozornych sklepów z różowym szyldem. Powód jest prosty: zapachy, które pachną niemal identycznie jak Chanel czy Yves Saint Laurent, kosztują tam mniej niż lunch w sieciówce.
To nie są podróbki, ale legalne alternatywy, które podbiły media społecznościowe. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak to możliwe, że ktoś pachnie luksusem za ułamek ceny, oto odpowiedź, której szukasz.
Magia słowa "dupe", czyli luksus w zasięgu ręki
W świecie beauty termin "dupe" stał się symbolem sprytu. To legalne produkty, które odwzorowują profil zapachowy najdroższych marek. W mojej praktyce zakupowej widziałem już wiele, ale to, co oferuje marka La Rive dostępna m.in. w sklepach Normal, zaskoczyło nawet największych sceptyków.
Oczywiście, trzeba pamiętać o jednym niuansie: trwałość tańszych zamienników bywa krótsza niż oryginałów za 600 zł. Jednak przy cenie rzędu 2,20€ (około 10-15 zł), możesz bez wyrzutów sumienia używać ich kilka razy dziennie.

Lista hitów, które warto wrzucić do koszyka:
- La Rive Madame Isabelle – jeśli kochasz klasykę Coco Mademoiselle od Chanel.
- La Rive Miss Dream – idealny zamiennik dla fanki Good Girl od Karoliny Herrery.
- La Rive Destinée – pachnie niemal jak kultowe Libre od Yves Saint Laurent.
- Sweet Hope – budżetowa wersja ciężkiego, zmysłowego Hypnotic Poison od Diora.
- Glow Cherry Bom – alternatywa dla hitowych mgiełek Sol de Janeiro nr 40.
Dlaczego te zapachy stały się viralem w Polsce?
To proste równanie: inflacja kontra chęć posiadania odrobiny luksusu. Wiele osób zauważyło, że zamiast oszczędzać krople drogiego perfumu na specjalne okazje, lepiej mieć w torebce flakon za grosze, którego nie szkoda używać na co dzień do pracy czy na zakupy.
Byłem w jednym z warszawskich punktów Normal i widziałem, jak półki z marką La Rive pustoszeją w mgnieniu oka. Kluczem do sukcesu jest "Pearl Women", który łudząco przypomina Chance od Chanel. To zapach, który otwiera drzwi i przyciąga komplementy, a Ty wiesz, że zaoszczędziłaś kilkaset złotych.
Mój sprawdzony trik na trwałość
Jeśli decydujesz się na te tańsze perełki, mam dla Ciebie life hack: posmaruj nadgarstki i szyję bezzapachową wazeliną przed psiknięciem. Tłusta baza zatrzyma cząsteczki zapachowe na dłużej, dzięki czemu Twój "tani" luksus przetrwa całe wyjście.
A Wy co o tym sądzicie? Czy warto inwestować w oryginały dla prestiżu i flakonu, czy lepiej cieszyć się niemal tym samym zapachem za cenę kawy? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!