Planujesz już letnie stylizacje i zastanawiasz się, czy szybka depilacja maszynką w łazience nie zrujnuje Twoich nóg na resztę sezonu? Wiele z nas wciąż wierzy, że jedno pociągnięcie ostrzem sprawi, że włosy wrócą ciemniejsze i dwa razy grubsze. Prawda jest jednak zupełnie inna i warto ją poznać, zanim kolejny raz odłożysz maszynkę ze strachu.
To tylko złudzenie optyczne
W mojej pracy często spotykam się z przekonaniem, że włosy są jak trawnik — im częściej kosisz, tym lepiej rosną. Niestety (lub strefie komfortu na szczęście), biologia włosów tak nie działa. Włos naturalnie przypomina stożek: jest najszerszy u nasady i zwęża się ku końcowi.
- Gdy używasz maszynki: Ścinasz włos w jego najgrubszym punkcie, tuż przy skórze.
- Gdy włos odrasta: Na powierzchnię wystaje płaski, ścięty „pieniek” zamiast miękkiej końcówki.
- Efekt: Kiedy dotykasz skóry, czujesz opór twardych krawędzi, co daje wrażenie sztywności.
Dlaczego genetyka wygrywa z ostrzem
Warto pamiętać, że włos to martwa struktura białkowa. Nie posiada układu nerwowego ani krwionośnego, który mógłby „wysłać sygnał” do cebulki, że został skrócony. To, jak gęste masz owłosienie, zależy wyłącznie od Twoich genów i hormonów, a nie od tego, czy używasz maszynki jednorazowej z Rossmanna czy luksusowego lasera.

Prawdziwe ryzyko, o którym nikt nie mówi
Choć włosy nie stają się mocniejsze, depilacja maszynką w Polsce ma swoje ciemne strony, szczególnie przy naszej twardej wodzie i zmiennej pogodzie. Częste golenie „na sucho” lub tępym ostrzem może prowadzić do zmiany kierunku wzrostu włosa.
To właśnie wtedy pojawia się problem wrastających włosków i czerwonych krostek, które często mylimy z „mocniejszym owłosieniem”. Skóra staje się szorstka, a włos zamiast przebić się na zewnątrz, zwija się pod naskórkiem.
Mój sprawdzony trik na jedwabistą skórę
Zamiast martwić się mitem o grubych włosach, skup się na technice. Wystarczy jeden prosty nawyk, by zapomnieć o podrażnieniach: zawsze gol włosy zgodnie z kierunkiem ich wzrostu, a nie pod włos. Może efekt nie jest tak „idealnie gładki” przez pierwsze 5 minut, ale dzięki temu unikasz stanów zapalnych i wrastania.
A jak to jest u Was? Wolicie szybką maszynkę pod prysznicem, czy jednak cierpliwie czekacie na wizytę u kosmetyczki, wierząc w moc wosku? Dajcie znać w komentarzach!