Zauważyłam, że co roku o tej porze popełniamy ten sam błąd: rzucamy się na jaskrawe kolory, byle tylko „przywołać słońce”, a potem męczymy się z manicurem, który nie pasuje do połowy naszych ubrań. W tym sezonie polskie salony kosmetyczne przechodzą jednak cichą rewolucję. Zapomnij o krzykliwych wzorach – nadchodzi era, którą nazywam luksusowym minimalizmem.
W mojej praktyce widzę, że klientki mają już dość sztuczności. Szukamy czegoś, co wygląda świeżo zarówno przy porannej kawie, jak i podczas wieczornego spaceru nad Wisłą. Oto co faktycznie będzie się nosić tej wiosny według światowych ekspertów i moich własnych obserwacji.
Naturalność w wersji premium
Królować będą dwa kształty: owal i migdał. To one najlepiej wydłużają palce i sprawiają, że dłonie wyglądają na smuklejsze, nawet jeśli spędzasz cały dzień, pisząc na klawiaturze.
- Perłowe wykończenie (Pearl Skin): To nie jest perła z lat 90. To subtelna, niemal transparentna poświata. Wygląda jak luksusowy jedwab na paznokciach.
- Minimalistyczne kwiaty: Zamiast całych ogrodów, stawiamy na jeden, drobny detal. Mała polna stokrotka na jednym paznokciu wystarczy, by dodać lekkości.
- Abstrakcyjna akwarela: Jeśli malujesz paznokcie w domu, spróbuj wymieszać dwa odcienie jeszcze mokrego lakieru. Efekt „rozmytego nieba” jest teraz najbardziej pożądany.
Kolory, które zastąpią nudny nudziak
Być może zauważyłaś, że Pantone postawił na brzoskwiniowy (Peach Fuzz). W manicure ten kolor działa jak filtr – natychmiastowo ociepla koloryt skóry. Ale jest coś jeszcze, co mnie zaskoczyło.

Zabawa w „Mix & Match”
Nie możesz zdecydować się na jeden kolor? I słusznie! Stylistki sugerują teraz malowanie każdego paznokcia innym odcieniem pastelowym. Ważne, by zachować tę samą „temperaturę” barw – wtedy całość wygląda spójnie, a nie chaotycznie.
Kropki zamiast skomplikowanych wzorów
To najlepszy patent dla zabieganych. Jedna, precyzyjna kropka u nasady paznokcia zmienia zwykły lakier w designerskie dzieło sztuki. Wygląda to niesamowicie nowocześnie i – co najważniejsze – nie da się przy tym nic zepsuć.
Triki dla efektu „Wow”
Mało kto o tym wie, ale największe wrażenie robią teraz różne tekstury. Poproś swoją manikiurzystkę o pomalowanie czterech paznokci błyszczącym topem, a jednego całkowicie matowym. Ten kontrast przyciąga wzrok bardziej niż brokat.
- Chłodny błękit: Odcień oceaniczny jest idealny na przełom marca i kwietnia, kiedy jeszcze czekamy na prawdziwe upały.
- Dyskretne cyrkonie: Ale uwaga – tylko jedna, niemal niewidoczna drobinka. To dyskretna biżuteria dla Twoich dłoni.
Moim zdaniem, najpiękniejszy manicure to taki, o którym zapominasz na dwa tygodnie, bo po prostu zawsze wygląda dobrze. A Ty, wolisz zostać wierna klasycznej czerwieni, czy skusisz się w marcu na perłowy błysk?