Planujesz wakacje i masz już dość zdjęć z tych samych, przepełnionych turystami punktów widokowych w Rzymie czy Barcelonie? Zauważyłem, że większość z nas kurczowo trzyma się popularnych szlaków, zapominając, że Europa wciąż skrywa miejsca, których nie opanowała jeszcze masowa turystyka.
Oto dwa kierunki, które w tym sezonie zdobywają szczyty list w rankingach TripAdvisor, a o których większość Polaków jeszcze nie słyszała.
Bilbao – północny klimat z charakterem
Kiedyś omijane, dziś stało się najgorętszym punktem na mapie Hiszpanii. Dlaczego? Bo turyści uciekają z obleganych kurortów w stronę Kraju Basków.
Bilbao to nie są typowe hiszpańskie wakacje z leżakiem w jednym miejscu. To miasto, w którym historia przeplata się z nowoczesną sztuką:

- Muzeum Guggenheim, które obowiązkowo trzeba zobaczyć, nawet jeśli nie jesteś fanem galerii.
- Labirynt uliczek starego miasta, gdzie w każdej knajpie spróbujesz autentycznych tapas.
- Klimat, który pozwala odetchnąć od hiszpańskich upałów, jakich doświadczamy na południu.
Tropea – włoski sekret, który powoli znika
Jeśli marzyłeś o Amalfi, ale odstraszają Cię ceny i tłumy, Tropea jest Twoim wyborem. To miejsce przypomina Włochy sprzed dekad, kiedy priorytetem była kawa w lokalnej kawiarni, a nie zrobienie zdjęcia do mediów społecznościowych.
To południowy kraniec Włoch, gdzie ceny wciąż są rozsądne, a widoki zapierają dech w piersiach. Spiaggia della Rotonda to plaża, na której częściej usłyszysz śmiech lokalnych mieszkańców niż obce języki.
Co warto wiedzieć przed wyjazdem?
Warto zwrócić uwagę na jedną zasadę: w Tropei za drinka wciąż zapłacisz niecałe 10 euro, co przy obecnych cenach w Europie jest niemal ewenementem. To idealny moment, by tam pojechać, zanim zaleją je wycieczkowce.
Czy masz swój własny, „ukryty” kierunek na wakacje, o którym nie chcesz nikomu mówić, czy wolisz jednak sprawdzone, turystyczne szlaki? Daj znać w komentarzu!