Znasz to uczucie, gdy po stresującym dniu w biurze lub kłótni z bliską osobą nagle czujesz, że jedynym ratunkiem jest paczka ciasteczek albo kubełek lodów? To nie Twój żołądek woła o pomoc, lecz Twoja psychika szuka „kulinarnego uścisku”. Często mylimy te sygnały, a potem walczymy z poczuciem winy, które jest cięższe do strawienia niż sam posiłek.

W dzisiejszym zabieganym świecie, gdzie w każdym polskim Żabce czy Biedronce kuszą nas szybkie przekąski, łatwo wpaść w pułapkę jedzenia emocjonalnego. Psycholodzy biją na alarm: zajadanie stresu to nie brak silnej woli, to mechanizm obronny, który warto zrozumieć, zanim na stałe zmieni nasz metabolizm.

Głód fizyczny vs. emocjonalny: Prosty test jabłka

Istnieje jedna, genialna w swojej prostocie metoda, którą stosuję, gdy ręka sama sięga po chipsy wieczorem przed telewizorem. Zadaj sobie pytanie: „Czy zjadłbym teraz zwykłe, surowe jabłko?”.

Dlaczego szklanka wody nie wystarczy, czyli jak odróżnić apetyt na emocje od prawdziwego głodu - image 1

  • Głód fizyczny: Pojawia się stopniowo. Burczenie w brzuchu, lekkie osłabienie, a nawet jabłko wydaje się wtedy ucztą.
  • Głód emocjonalny: Atakuje nagle i jest niezwykle wybiórczy. Nie chcesz „jedzenia”, chcesz konkretnie TEGO pączka z lukrem albo TEJ pizzy.

Sygnały, których nie wolno ignorować

Prawdziwa potrzeba jedzenia płynie z ciała, a ta fałszywa – z głowy. Zwróć uwagę na te kilka punktów, które pomogą Ci „odkodować” swój organizm:

  • Tempo jedzenia: Emocjonalny głód sprawia, że jemy szybko, niemal mechanicznie, nie czując smaku.
  • Moment sytości: Przy realnym głodzie czujesz, kiedy masz dość. Przy emocjonalnym – jesz, dopóki paczka nie będzie pusta, mimo że brzuch już boli.
  • Poczucie winy: Po zdrowym obiedzie czujesz energię. Po „pocieszaczu” czujesz wstyd. To najważniejszy sygnał ostrzegawczy.

Jak zmienić „chip” w swojej głowie?

Zamiast trzymać w szafce „zapasy na czarną godzinę”, które tylko kuszą, gdy dopadnie Cię chandra, spróbuj innej strategii. W mojej praktyce najlepiej sprawdza się metoda 15 minut. Zanim otworzysz lodówkę, nastaw minutnik. Przez ten czas wykonaj jedną z tych czynności:

  • Zadzwoń do przyjaciela i pogadaj o czymkolwiek.
  • Zrób 10 głębokich oddechów (stres często sprawia, że oddychamy płytko, co wzmaga niepokój).
  • Wyjdź na krótki spacer, nawet wokół bloku – zmiana otoczenia „resetuje” mózg.

Pamiętaj, że jedzenie ma być paliwem, a nie plastrem na rany duszy. Jeśli jednak czujesz, że relacja z jedzeniem wymyka Ci się spod kontroli, nie bój się konsultacji ze specjalistą. To żaden wstyd szukać wsparcia w dbaniu o swoje zdrowie psychiczne.

A Ty jak najczęściej reagujesz na stres? Szukasz pocieszenia w kuchni, czy masz swój inny, sprawdzony sposób na rozładowanie napięcia?