Czujesz, że Twoja energia jesienią i zimą dramatycznie spada, a codzienne obowiązki przypominają wchodzenie na Śnieżkę z plecakiem pełnym kamieni? Naukowcy z James Cook University właśnie opublikowali dane, które zmieniają zasady gry w walce z obniżonym nastrojem. Okazuje się, że klucz do regeneracji Twojej głowy wcale nie musi leżeć w aptece, ale w czymś znacznie prostszym, co wielu z nas omija szerokim łukiem.

Ruch silniejszy niż terapia?

Zauważyłem, że w Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że na "smutek" najlepsza jest silna wola. Tymczasem badania pokazują coś fascynującego: regularny ruch miał większy wpływ na objawy depresji niż tradycyjne metody leczenia u niektórych grup pacjentów. Najbardziej skorzystały na tym dwie grupy: osoby przed 30-tką oraz młode mamy, dla których chwila wyjścia z domu jest na wagę złota.

Co najciekawsze, nie musisz wylewać siódmych potów na siłowni, żeby poczuć różnicę. Ale jest jeden warunek, o którym rzadko się mówi.

Dlaczego spacer dwa razy w tygodniu działa na psychikę lepiej niż niektóre leki - image 1

Co wybrać, by poczuć ulgę?

  • Ćwiczenia aerobowe: Bieganie po lesie, szybki marsz brzegiem Wisły czy jazda na rowerze – to one najskuteczniej "czyszczą" głowę z lęku.
  • Zasada 1-2 razy: Badania wykazały, że trening zaledwie dwa razy w tygodniu dawał niemal takie same efekty jak codzienne katowanie się ćwiczeniami.
  • Efekt grupy: Jeśli brakuje Ci motywacji, wybierz zajęcia z instruktorem. Obecność innych ludzi działa jak katalizator dla hormonów szczęścia.

Pułapka intensywności

Wielu moich znajomych rezygnuje z ruchu, bo myślą, że jeśli nie zrobią morderczego treningu HIIT, to nie ma to sensu. To błąd. Naukowcy udowodnili, że stopień intensywności ma drugorzędne znaczenie. Liczy się sam fakt, że wstałeś z kanapy i pozwoliłeś swojemu sercu bić nieco szybciej przez kilkanaście minut.

Bywa tak, że prosty spacer do pobliskiej Żabki dłuższą drogą zrobi dla Twojego poziomu kortyzolu więcej, niż godzina stresowania się statystykami na bieżni.

Lifehack dla osób 50+: Ruszaj się "przy okazji"

Dla osób po pięćdziesiątce najważniejsza nie jest siła, ale koordynacja nerwowo-mięśniowa. Zamiast dźwigać ciężary, postaw na codzienną mobilność. Krótka gimnastyka rano, zanim zaparzysz pierwszą kawę, chroni stawy lepiej niż jakiekolwiek suplementy z reklam telewizyjnych.

A jak to wygląda u Was? Czy po wyjściu na krótki spacer faktycznie czujecie, że "chmury w głowie" nieco się rozchodzą, czy to tylko kolejna teoria naukowców?