Kiedy jeden z najbardziej utytułowanych kucharzy na świecie zamyka swoją legendarną restaurację, wszyscy spodziewają się czegoś monumentalnego. Henrique Sá Pessoa zrobił jednak coś odwrotnego: uciekł od splendoru Chiado, by serwować kolacje niemalże we własnej kuchni. To nie jest zwykłe otwarcie lokalu, to ryzykowna gra o wszystko, w której stawką jest powrót do korzeni rzemiosła.

Nowy adres, te same emocje pod innym szyldem

Po zamknięciu kultowej Almy, o nowym projekcie Henrique Sá Pessoa mówiło się tylko w kuluarach. Dziś karty są już na stole. Restauracja pod jego własnym nazwiskiem ruszyła w Páteo Bagatela w Lizbonie i od samego progu przypomina bardziej prywatną galerię sztuki niż tradycyjny lokal typu fine dining. Co się zmieniło? Wszystko.

  • Kameralność: Tylko 30 miejsc, co gwarantuje niemal intymną atmosferę.
  • Widok bez cenzury: Centralnym punktem jest lada, przy której goście siedzą patrząc prosto w ręce mistrza.
  • Sztuka na żywo: Ściany (i nie tylko, bo nawet łazienki) wypełniły dzieła artystów takich jak Kruella D'Enfer czy Mário Belém.

Krótsza droga od noża do talerza

W mojej praktyce rzadko spotykam szefów tej klasy, którzy decydują się na tak bliski kontakt z gościem. Henrique przyznaje, że czuje się jak debiutant, choć stoi za nim lata doświadczeń. Najciekawszy jest jednak fakt, że kuchnia jest całkowicie otwarta – tu nic się nie ukryje przed wzrokiem siedzących przy stoliku.

Dlaczego słynny chef porzucił Alma na rzecz 30 krzeseł przy kuchni - image 1

Ile kosztuje bilet do świata Sá Pessoa?

Menu to hołd dla tradycji, ale w wersji, której nie znajdziecie w przewodnikach turystycznych. Zamiast sztywnych zasad, postawiono na swobodę, choć ceny odzwierciedlają najwyższą jakość składników:

  • Costa a Costa (220 euro): Hołd dla portugalskiego wybrzeża. Labraks z szafranem czy kalmary z chorizo to pozycje obowiązkowe.
  • Clássicos (220 euro): Esencja stylu chefa, w tym słynny dorsz z czarnym czosnkiem.
  • Encontros (140 euro): Skrócona, bardziej przystępna forma degustacji dla tych, którzy chcą poznać "DNA" tego miejsca.

Co istotne, aż 70% win w karcie pochodzi od lokalnych, portugalskich producentów. Zamiast nudnych regionów, lista win (242 referencje!) ułożona jest według rodzaju gleby, na której dojrzewały winogrona. To prawdziwa gratka dla koneserów szukających czegoś poza klasyką.

Lifehack dla poszukiwaczy smaku

Jeśli planujecie wizytę, nie celujcie w środek sali. Prawdziwa magia dzieje się przy dwuosobowym stanowisku przy ladzie. To jedyne miejsce, gdzie nie tylko jecie, ale niemal uczestniczycie w przygotowaniu dania. To doświadczenie, którego nie zastąpi żaden, nawet najbardziej luksusowy stolik w odosobnieniu.

Nowe otwarcie Henrique Sá Pessoa to dowód na to, że luksus nie potrzebuje już wielkich sal, a szczerości i detalu. Czy Waszym zdaniem mniejsze, bardziej kameralne restauracje są przyszłością gastronomii, czy jednak brakuje Wam rozmachu dawnych lokali?