Znasz to uczucie, gdy po niedzielnym obiedzie w lodówce zostają resztki kurczaka, z którymi nie do końca wiadomo co zrobić? Zazwyczaj lądują w kanapkach, które stają się suche jeszcze przed południem. Większość z nas nieświadomie marnuje potencjał tych produktów, zapominając o jednym, banalnym rozwiązaniu.
Quiche zamiast odgrzewania w mikrofali
Zamiast traktować resztki jako przykry obowiązek, zamień je w danie, które smakuje jak z francuskiej piekarni. Quiche to sposób na to, by zużyć mięso, warzywa i końcówki sera, które zalegają w szufladach lodówki. To danie wybacza niemal wszystko i smakuje doskonale zarówno na ciepło, jak i na zimno.
Co wrzucić do formy?
Kluczem jest odpowiednia baza. Do mojego quiche z wykorzystaniem resztek kurczaka zawsze dodaję:

- 200 g poszarpanego kurczaka (to idealna ilość, by nie przytłoczyć wypieku),
- garść świeżych szpinaków i podsmażone pieczarki,
- kostkę fety dla przełamania smaku,
- mieszankę 6 jaj z 200 ml śmietanki roślinnej.
Jak to przygotować, by było chrupiące?
Sekret tkwi w przygotowaniu spodu. Pamiętaj, aby formę wyłożoną ciastem francuskim gęsto nakłuć widelcem. Dzięki temu ciasto nie "napuchnie" jak balon, a masa wypełni je idealnie. Najpierw podsmaż cebulę i pieczarki – to one odpowiadają za głębię smaku, której tak często brakuje domowym zapiekankom.
Całość wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 30 minut. Gdy ser feta zacznie się lekko złocić, a masa jajeczna stanie się sprężysta – to znak, że quiche jest gotowe.
Danie to jest tak proste, że zabieram je nawet na szybki lunch do pracy w pudełku. A Ty jakie składniki dorzucasz do swojego quiche, żeby nadać mu charakteru?