Wyobraź sobie, że idziesz rano po kawę w Warszawie lub Krakowie, a osoba w stylowych okularach przeciwsłonecznych patrzy na Ciebie i od razu widzi Twoje imię, nazwisko oraz profil na Facebooku. To, co brzmi jak odcinek „Black Mirror”, staje się realnym planem giganta technologicznego. Prywatność, do której jesteśmy przyzwyczajeni w miejscach publicznych, może przestać istnieć w mgnieniu oka.
Projekt Name Tag, czyli koniec anonimowości
Z moich obserwacji wynika, że Meta (właściciel Facebooka i Instagrama) coraz śmielej przesuwa granice tego, co akceptowalne. Choć pierwsze modele inteligentnych okularów Ray-Ban służyły głównie do robienia zdjęć i słuchania muzyki, wewnętrzne przecieki sugerują powrót do kontrowersyjnego pomysłu. Chodzi o funkcję Name Tag, która dzięki sztucznej inteligencji ma identyfikować osoby w czasie rzeczywistym.
W praktyce oznacza to, że użytkownik okularów mógłby:
- Błyskawicznie sprawdzić, kim jest nieznajomy siedzący przy stoliku obok.
- Dostać powiadomienie o profilach społecznościowych mijanych osób.
- Zbierać informacje o ludziach bez ich wiedzy i zgody.
Dlaczego to budzi takie emocje w Polsce?
W naszej rzeczywistości natrafia to na potężną ścianę w postaci RODO i unijnych przepisów dotyczących danych biometrycznych. Wiele osób słusznie obawia się, że to narzędzie idealne dla stalkerów lub po prostu naruszenie świętego prawa do bycia „nikim” w tłumie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Meta już raz porzuciła ten pomysł ze względów etycznych, ale teraz – zachęcona sukcesem sprzedażowym okularów – znów kładzie go na stół.

Dylemat luksusowych marek
Ale jest pewien haczyk, o którym mało kto mówi. Meta współpracuje z gigantem EssilorLuxottica (właścicielem marek Ray-Ban i Oakley). Dla producenta kultowych oprawek wizerunek jest wszystkim. Ryzyko skandalu związanego z inwigilacją w Europie może być zbyt kosztowne, nawet przy 7 milionach sprzedanych sztuk rocznie.
Być może funkcja ta zostanie ograniczona tylko do „znajomych”, ale spójrzmy prawdzie w oczy: czy takie ograniczenie ma sens, jeśli technologia pozwala na znacznie więcej? To jak instalowanie silnika bolidu w aucie miejskim i proszenie kierowcy, by nie przekraczał pięćdziesiątki.
Jak chronić się przed cyfrowym wzrokiem?
Na ten moment nie mamy „wyłącznika”, który powstrzymałby kogoś przed patrzeniem na nas przez pryzmat algorytmu. Oto kilka faktów o obecnej sytuacji:
- Obecne modele okularów mają małą diodę LED, która świeci się podczas nagrywania, ale w pełnym słońcu jest prawie niewidoczna.
- Wiele osób myli smart-okulary ze zwykłymi modelami przeciwsłownecznymi, co ułatwia dyskretne rejestrowanie obrazu.
- Polskie prawo (i unijne) jest obecnie jedną z niewielu barier chroniących nas przed pełnym wdrożeniem rozpoznawania twarzy w komercyjnych produktach.
Sytuacja jest dynamiczna i przypomina wyścig zbrojeniowy między wygodą a wolnością. A Ty jak sądzisz? Czy możliwość sprawdzenia „kto jest kim” na ulicy ułatwiłaby Ci życie, czy raczej sprawiła, że bałbyś się wyjść z domu bez maski?