Planujesz wakacje w Portugalii, Grecji lub we Włoszech? Mam dla Ciebie informację, która może zmienić Twój sposób pakowania walizki. Nowe badania opublikowane w The Royal Society rzucają zupełnie nowe światło na to, jak bezpieczni jesteśmy w Europie Południowej.
Do tej pory myśleliśmy, że egzotyczne wirusy potrzebują upałów, by przetrwać. Okazuje się, że byliśmy w błędzie. Wirus Chikungunya adaptuje się szybciej, niż zakładano, a granica bezpieczeństwa właśnie drastycznie się przesunęła.
Granica 13 stopni: Punkt zwrotny dla podróżników
Wcześniej naukowcy uspokajali: wirus potrzebuje przynajmniej 18 stopni Celsjusza, by móc się rozprzestrzeniać. Najnowsze dane są jednak niepokojące. Transmisja zachodzi już przy zaledwie 13 stopniach. Co to oznacza w praktyce?
- Okres zagrożenia w popularnych kurortach wydłużył się do 6 miesięcy w roku.
- Regiony uznawane za bezpieczne jesienią i wiosną trafiają na „czerwoną listę”.
- Portugalia, Malta i Hiszpania to kraje o najwyższym stopniu ryzyka.
Bywałem w Lizbonie i Faro wielokrotnie, ale teraz patrzę na te malownicze miejsca inaczej. To już nie jest problem tylko tropików, ale realiów, które spotkamy kilka godzin lotu z Polski.

To nie jest zwykła grypa
Chikungunya rzadko bywa śmiertelna, ale potrafi wyłączyć człowieka z życia na długie tygodnie. Mechanizm działania wirusa przypomina nieco precyzyjny atak na podzespoły komputera – uderza tam, gdzie boli najbardziej.
Na co musisz zwrócić uwagę:
Najbardziej charakterystycznym objawem są silne bóle stawów, które atakują nadgarstki, palce i kostki. Do tego dochodzą silne bóle mięśniowe, zmęczenie i wysypka na tułowiu. W mojej ocenie najgorszy jest fakt, że u osób starszych lub z osłabioną odpornością wirus może prowadzić do powikłań neurologicznych.
Jak się chronić, gdy nie ma leku?
Tutaj pojawia się największy problem: na wirusa Chikungunya nie ma specyficznego leku przeciwwirusowego. Leczy się jedynie objawy, podając standardowe środki przeciwbólowe. Choć w USA trwają prace nad szczepionkami, droga do ich powszechnej dostępności w Europie jest jeszcze daleka.
Mój sprawdzony zestaw bezpieczeństwa:
- Ubranie z długim rękawem: Mosquitoes (komary) Aedes albopictus gryzą głównie rano i przed zachodem słońca. Pamiętaj o tym podczas wieczornych spacerów po promenadzie.
- Repelenty z DEET: Zapomnij o naturalnych świecach zapachowych. Potrzebujesz konkretnej ochrony chemicznej.
- Moskitiery w hotelach: Zawsze sprawdzaj, czy apartament, który wynajmujesz, ma siatki w oknach.
Często bagatelizujemy małe owady, skupiając się na smogu czy jakości wody, ale to właśnie te czarno-białe komary zmieniają dziś mapę zdrowotną Europy. Czy te informacje sprawią, że zaczniesz uważniej dobierać kierunki swoich podróży w tym roku?