Kupiłeś nowoczesny zegarek, aby mieć serce pod kontrolą, a on pokazuje wyniki, które przyprawiają o zawrót głowy? A może wręcz przeciwnie – czujesz się słabo, a na ekranie widzisz idealne 120 na 80? Nowe badanie opublikowane w Journal of the American Medical Association rzuca cień na tę technologiczną sielankę. Twoje urządzenie może dosłownie „przegapić” cichego zabójcę.

Zegarek to nie kardiolog, a algorytm to nie diagnoza

Sytuacja wygląda tak: smartwatche świetnie liczą kroki czy kalorie spalone podczas spaceru wzdłuż Wisły, ale przy mierzeniu ciśnienia zaczynają „zgadywać”. Badania wykazały, że urządzenia te często generują fałszywe alarmy u zdrowych osób, a co gorsza – całkowicie ignorują realne skoki ciśnienia u tych, którzy faktycznie chorują na nadciśnienie.

W mojej praktyce często widzę pacjentów, którzy wpadają w panikę przez jeden błąd czujnika. Z nadciśnieniem nie ma żartów, bo to choroba, która nie boli, dopóki nie jest za późno. Poleganie wyłącznie na nadgarstkowym gadżecie jest jak ocenianie pogody po kolorze tapety w salonie.

Gdzie tkwi haczyk?

Problem polega na tym, jak te urządzenia „widzą” Twoją krew. One nie pompują mankietu, lecz używają światła i algorytmów do analizy fali tętna. To obiecuje wygodę, ale niesie za sobą ryzyko:

Dlaczego lekarze kręcą nosem na pomiar ciśnienia smartwatchem - image 1

  • Fałszywe poczucie bezpieczeństwa: Zegarek mówi, że jest OK, więc odstawiasz leki.
  • Stres wywołany błędem: Urządzenie pokazuje skok po wypiciu mocnej kawy, a Ty niepotrzebnie lądujesz na SORze.
  • Błędy techniczne: Wystarczy, że pasek będzie za luźny lub skóra zbyt zimna, by wynik był kompletnie niewiarygodny.

Jak oszukać... swój ciśnieniomierz?

Nawet jeśli używasz tradycyjnego aparatu w domu (co szczerze polecam), prawdopodobnie popełniasz jeden z tych kardynalnych błędów, które psują statystyki polskich kardiologów:

  • Zła pozycja rąk: Trzymasz rękę na kolanach? Błąd. Ręka musi spoczywać na płaskiej powierzchni na wysokości serca.
  • Kawa przed badaniem: Małe espresso rano może podbić wynik o kilkanaście kresek.
  • Siedzenie "na luzie": Skrzyżowane nogi to natychmiastowy wzrost ciśnienia w wynikach. Stopy muszą płasko dotykać podłogi.

Złota zasada 5 minut

Najlepszy hack, jaki mogę Ci dać, to „zasada ciszy”. Zanim wciśniesz przycisk START, posiedź bez telefonu i telewizora przez dokładnie 5 minut. W polskich realiach wiecznego pośpiechu to rzadkość, ale tylko wtedy wynik jest autentyczny. Smartwatch tego nie wymusi – on mierzy ciśnienie w biegu, co samo w sobie przekreśla dokładność medyczną.

Traktuj swój zegarek jako motywator do ruchu, a nie wyrocznię medyczną. Jeśli coś Cię niepokoi, sięgnij po klasyczny aparat z mankietem lub odwiedź lekarza w swojej przychodni.

A Ty jak często sprawdzasz swoje ciśnienie? Ufasz technologii na nadgarstku czy wolisz tradycyjny mankiet?