Jeśli od rana czujesz dziwny niepokój lub nagle przestały cieszyć Cię rzeczy, które jeszcze wczoraj były ważne, uspokajam: to nie przypadek. 20 lutego na niebie dochodzi do rzadkiego spotkania Saturna i Neptuna w znaku Barana. W astrologii to moment, w którym iluzja zderza się z twardą rzeczywistością, tworząc fundament pod coś zupełnie nowego.
Koniec starego świata – co to oznacza w praktyce?
Saturn to surowy nauczyciel i struktura, a Neptun to marzenia i... chaos. Ich spotkanie w Baranie działa jak szybka wymiana oprogramowania w smartfonie: stary system przestaje być wspierany, by zrobić miejsce na nowe funkcje. Wiele osób w Polsce może teraz odczuwać potrzebę gruntownych porządków – nie tylko w szafie, ale przede wszystkim w relacjach i planach zawodowych.
Kto poczuje największą zmianę?
- Baran: To Twoje wielkie odrodzenie. Poczujesz, że Twoja stara wersja „rozpuszcza się”, pozwalając Ci odzyskać autentyczną siłę.
- Byk: Czas na duchowy detoks. Samotność przy kawie stanie się dla Ciebie ważniejsza niż głośne wyjścia na miasto.
- Bliźnięta: Twoje długoterminowe cele przejdą weryfikację. Poznasz ludzi, którzy naprawdę do Ciebie pasują, odcinając „rozpraszacze”.
- Rak: Czy na pewno idziesz własną drogą? Możesz poczuć, że Twoja kariera wymaga całkowitego resetu, by w końcu poczuć satysfakcję.
- Lew: Twoje doświadczenia zamienią się w wiedzę, którą zechcesz przekazać światu. To świetny moment na kursy lub daleką podróż.
Jak przetrwać ten czas bez stresu?
Zauważyłem, że w takich momentach najgorszą strategią jest walka z nurtem. Zamiast zmuszać się do starych schematów, spróbuj prostej metody: zasada 15 minut ciszy. Każdego wieczoru odłóż telefon i po prostu obserwuj swoje myśli. To pozwoli Ci usłyszeć, co Saturn i Neptun chcą Ci przekazać, zanim tempo życia w Warszawie czy Krakowie znów Cię porwie.
Pamiętaj, że odpuszczanie nie jest porażką. To robienie miejsca na coś, co faktycznie do Ciebie pasuje. Bywa, że rezygnacja z projektu, który nas męczył, daje więcej energii niż urlop.
A Ty czujesz już tę zmianę w powietrzu, czy może wszystko idzie u Ciebie starym torem?