Wchodzisz do eleganckiej restauracji w Warszawie czy Krakowie, otwierasz menu i widzisz te same modne dania, które królują na Instagramie. Myślisz, że to szczyt nowoczesnej kuchni? Gordon Ramsay ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Najsłynniejszy kucharz świata, znany z bezkompromisowego podejścia, właśnie wyjawił, co doprowadza go do szału podczas jedzenia poza domem.
W najnowszym dokumencie Being Gordon Ramsay na Netflixie oraz w szczerym wywiadzie dla TastingTable, szef kuchni bez owijania w bawełnę skrytykował trendy, które opanowały współczesną gastronomię. Jeśli myśleliście, że „piana” na talerzu to luksus, możecie się mocno zdziwić.
Trzy rzeczy, które rujnują kolację według mistrza
Ramsay zauważył, że wielu szefów kuchni idzie na łatwiznę, goniąc za lajkami, zamiast skupić się na smaku. Oto lista grzechów głównych, które sprawiają, że Gordon chce wyjść z lokalu:
- Koniec z „tłuczonym awokado”: Szef kuchni przyznaje, że ma dość tej nazwy. Według niego istnieją dziesiątki kreatywnych sposobów na ten owoc (jak chłodnik z Oaxaca), a serwowanie zwykłej papki to szczyt lenistwa.
- Eksperymenty z pianką: „Piana jest do golenia” – ucina krótko Ramsay. Zauważa, że efektowna chmurka na daniu po 30 sekundach znika, pozostawiając na talerzu coś, co przypomina... wymioty kota.
- Menu pod leki na odchudzanie: Nowy trend tworzenia specjalnych porcji dla osób przyjmujących preparaty typu Ozempic Ramsay nazywa wprost „najgłupszą rzeczą, jaką słyszał”.
Problem z influencerami i gwiazdkami
Bywa tak, że restauracja jest pełna przez pół roku tylko dlatego, że ktoś nagrał tam wiralowy filmik. Ramsay nie ukrywa frustracji: „To frustrujące być ocenianym przez ludzi, którzy wiedzą o jedzeniu mniej niż ja”. Choć docenia potęgę internetu, uważa, że branża staje się zakładnikiem osób szukających tylko ładnych zdjęć, a nie głębi smaku.

Nawet legendarne gwiazdki Michelin nie są dla niego świętością. Choć to ogromny zaszczyt, Ramsay podkreśla, że restauracje nie mogą stać się niewolnikami przewodnika. To partnerstwo, w którym najważniejszy wciąż musi pozostać gość, a nie inspektor w ukryciu.
Praktyczna rada: Jak rozpoznać dobrą restaurację przed zamówieniem?
Wziąłem sobie do serca uwagi Gordona i w moich kulinarnych podróżach stosuję prosty trik. Jeśli widzisz w karcie dania opisane modnymi hasłami (jak wspomniane mashed avocado), ale brakuje w nich techniki i konkretnych składników, prawdopodobnie płacisz za marketing, a nie za jakość.
Moja wskazówka: Szukaj miejsc, gdzie menu jest krótkie i sezonowe. W Polsce mamy genialne produkty – zamiast szukać kolejnej „pianki”, sprawdź, jak szef kuchni radzi sobie z prostą sezonową rybą lub regionalnym serem.
A Wy co sądzicie o tych nowoczesnych trendach? Czy „tłuczone awokado” faktycznie powinno zniknąć z kart menu, czy może Gordon Ramsay tym razem przesadza w swoim krytycyzmie?