Znowu to samo pytanie: „Gdzie zjeść?”. Zamiast wracać do tych samych restauracji, w których znasz kartę na pamięć, spójrz na to, co wydarzyło się na mapie kulinarnej Portugalii w ostatnich tygodniach. Pojawiło się aż 20 świeżych punktów, od luksusowych lokali legendarnych szefów kuchni, po ukryte perełki z deserami, które podbijają Instagram.

Przygotowałem dla Ciebie zestawienie miejsc, które realnie zmieniają zasady gry w Lizbonie, Porto i Algarve. Niektóre z nich mogą znajdować się tuż za Twoim rogiem, a Ty nawet ich nie zauważyłeś.

Wielki powrót mistrza i smaki świata w Lizbonie

Chef Henrique Sá Pessoa otwiera nowy rozdział

Jeśli interesujesz się gastronomią, to nazwisko znasz doskonale. Po zamknięciu słynnej Almy, szef kuchni przeniósł się do Páteos Bagatela. To nie jest zwykła kolacja – to spektakl w trzech aktach (menu degustacyjnych), gdzie królują owoce morza z portugalskiego wybrzeża. Mała rada: rezerwacje znikają szybciej niż świeże pieczywo, więc planuj z wyprzedzeniem.

Hiszpański klimat w sercu stolicy

W Campo Pequeno otworzyła się Cervecería La Sureña. Zapomnij o sztywnych obrusach. Tu rządzą:

  • Chrupiące kalmary z majonezem.
  • Tradycyjne tortille z krewetkami.
  • Zimne piwo i luźna atmosfera rodem z południa Hiszpanii.

20 nowych miejsc w Portugalii, które musisz odwiedzić w tym miesiącu - image 1

Północ nie zostaje w tyle: Porto i Gaia

Gdzie zjeść z widokiem na Duero?

W Vila Nova de Gaia pojawiło się Cais-me Bem. Szef Ricardo Cardoso postawił na kuchnię portugalską w wydaniu sharing is caring. Ich placuszki krewetkowe z majonezem pietruszkowym to absolutny „must-eat” podczas zachodu słońca nad rzeką.

Ziemniaczana rewolucja w Mercado do Bom Sucesso

Zauważyłem, że Porto oszalało na punkcie Mit Rösti. Koncepcja jest prosta, ale genialna: faszerowane ziemniaki rӧsti. Wersja z bacalhau i sosem beszamelowym kosztuje niecałe 7 euro, a syci na pół dnia. Idealne na szybki lunch, gdy nie masz czasu na pełny serwis restauracyjny.

Słodkie odkrycia i nietypowe połączenia

Czasami nie szukamy obiadu, tylko czegoś, co poprawi nam humor. Te miejsca to prawdziwe „pułapki” na łasuchów:

  • La Fresería (Porto): Świeże truskawki z rzemieślniczymi polewami. Spróbuj tej z crème brûlée i strzelającym cukrem – to powrót do dzieciństwa w każdym kęsie.
  • Banoffee & Co (Lizbona): Pierwsza taka kawiarnia w Europie, gdzie wszystko bazuje na bananach. Od klasycznego ciasta po desery w kubeczkach.
  • Honey. (Albufeira): Studio pilatesu połączone z kawiarnią brunchową. Idealne miejsce, by poćwiczyć, a potem... zjeść najlepsze tosty w regionie.

Praktyczny lifehack dla odkrywców

Jeśli planujesz odwiedzić Time Out Market w Lizbonie, omiń główne kolejki i skieruj się prosto do nowego punktu Oven. Chef Hari Chapagain używa tam tradycyjnego miedzianego tandoor. Ich Lamb Rock Tikka ma ten dymny aromat, którego nie da się podrobić w zwykłym piekarniku. To najszybszy sposób na „podróż” do Indii bez opuszczania Portugalii.

A Ty, które z tych miejsc wybierzesz na najbliższy weekend? Wolisz elegancką kolację u szefa z gwiazdką, czy street food w markecie?